

















Strona główna » Artykuły » Aktualności » Z młotkiem na dyrektora
Autor: redakcja
Zapadł wyrok w sprawie leśników, którzy zniszczyli samochód dyrektora RDLP w Poznaniu.
Poznański sąd wydał wyrok w sprawie głośnego aktu zemsty, do którego doszło w ubiegłym roku. Dwóch byłych pracowników – w tym były nadleśniczy – zostało skazanych za zaplanowane i celowe zniszczenie samochodów swoich przełożonych. Sprawa, która mogłaby uchodzić za niegroźny wybryk, ujawniła skrupulatnie zaplanowane działania i osobistą motywację sprawców.
Czytaj: Zemsta w LP
Andrzej S., były nadleśniczy Nadleśnictwa Karczma Borowa, stracił stanowisko 27 lutego 2024 roku w wyniku zmian kadrowych po objęciu władzy przez nowe kierownictwo Lasów Państwowych. Jak ustalił sąd, nie pogodził się z decyzją i postanowił się zemścić.
Sędzia Marzena Gumpert-Frąckowiak podkreśliła, że „zmiana władzy nie może być usprawiedliwieniem dla łamania prawa”, a planowany charakter działań wskazuje na wysoki stopień winy.
W nocy z 27 na 28 marca 2024 roku doszło do zniszczenia dwóch pojazdów – prywatnego auta wicedyrektora oraz służbowego samochodu nowego dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu. Sprawcy rozbili reflektory, lusterka i uszkodzili karoserię przy pomocy młotka ciesielskiego. Straty oszacowano na 150 tys. złotych. Samochód wicedyrektora nie nadawał się do naprawy – został zezłomowany.
Śledczy szybko ustalili, że za akcją stali Andrzej S. oraz jego dawny współpracownik Krzysztof B., były zastępca nadleśniczego w Sierakowie. Obaj byli widziani w miejscach zniszczenia, a analiza logowań telefonów komórkowych i rozmowy prowadzone przez komunikator WhatsApp potwierdziły ich obecność i wspólne działania.
Zanim doszło do zniszczenia pojazdów, mężczyźni śledzili wicedyrektora, m.in. na Morasku, gdzie grał w brydża. Później, gdy przełożeni spali, leśnicy przystąpili do działania.
Podczas procesu Andrzej S. próbował minimalizować swoją rolę, sugerując, że cała inicjatywa wyszła od Krzysztofa B. Jednak sąd uznał, że to właśnie on był inicjatorem zemsty.
Obaj oskarżeni przyznali się do winy i pokryli koszty zniszczeń – Andrzej S. sprzedał swój samochód, a Krzysztof B. zaciągnął pożyczkę. Pokrzywdzony wicedyrektor przyjął przeprosiny, ale nie wycofał wniosku o ściganie. Próba warunkowego umorzenia postępowania nie powiodła się – sąd uznał, że szkoda była zbyt duża, a czyn zbyt poważny.
17 lipca 2025 roku poznański sąd skazał Andrzeja S. i Krzysztofa B. na pół roku ograniczenia wolności w formie prac społecznych – po 20 godzin miesięcznie. Choć groziło im nawet do 5 lat więzienia, sąd zastosował łagodniejszy wymiar kary, biorąc pod uwagę dotychczasową niekaralność oskarżonych, naprawienie szkody oraz przeprosiny.
Sędzia zaznaczyła jednak, że depresja i rozżalenie nie usprawiedliwiają aktów zniszczenia.
Andrzej S. tłumaczył swoje zachowanie stanem psychicznym i przyjmowaniem leków, jednak biegli uznali go za poczytalnego w chwili zdarzenia.
Obaj oskarżeni nie pracują już w Lasach Państwowych. Krzysztof B. podjął nowe zatrudnienie, natomiast Andrzej S. pozostaje bez pracy. Wyrok nie jest prawomocny.



