

















Strona główna » Artykuły » Aktualności » Ustrojowy problem leśnictwa
Autor: redakcja
W ocenie prof. Rykowskiego w obecnym modelu funkcjonowania LP dominuje funkcja gospodarcza – a nie powinna.
Prof. Kazimierz Rykowski, koordynator prac nad Narodowym Programem Leśnym wskazuje, że zasadniczy problem polskiego leśnictwa ma charakter ustrojowy. W jego ocenie model funkcjonowania Lasów Państwowych sprzyja dominacji funkcji gospodarczych nad społecznymi i przyrodniczymi. Wynika to przede wszystkim z zasady samofinansowania tej instytucji, która uzależnia jej działanie od przychodów ze sprzedaży drewna.
W wywiadzie dla portalu onet.pl badacz podkreśla, że w Polsce sytuacja jest szczególna, ponieważ około 80 proc. lasów stanowi własność publiczną. Jednocześnie społeczeństwo ma ograniczony wpływ na sposób ich zarządzania. W jego opinii brak przejrzystej kontroli społecznej nad gospodarowaniem lasami prowadzi do narastania konfliktów i sprzeciwu lokalnych społeczności wobec wycinek.
Rykowski zaznacza, że obecny model jest coraz częściej kwestionowany zarówno w kraju, jak i za granicą, a spory dotyczą m.in. planów urządzania lasów czy decyzji podejmowanych w najcenniejszych przyrodniczo obszarach.
W latach 2012–2016 przygotowano Narodowy Program Leśny, który zawierał kilkaset rekomendacji dotyczących reformy systemu gospodarowania lasami. Dokument nie został jednak wdrożony, a prace nad nim zostały przerwane.
Według Rykowskiego powrót do idei programu w obecnych pracach nad reformą ma w dużej mierze charakter symboliczny, ponieważ nie oznacza kontynuacji wcześniejszych analiz i propozycji zmian.
Profesor wskazuje również na problem braku pluralizmu w debacie o przyszłości leśnictwa. Jego zdaniem programy rozwojowe tworzone są głównie przez środowisko leśników, które następnie samo je ocenia i realizuje.
Co ciekawe, w ramach prac nad NPL powstał zarys koncepcji “jednoosobowej spółki Skarbu Państwa w formie korporacji prawa publicznego, z nowym prawem leśnym i Społeczną Radą Nadzorczą”.
W ramach tej koncepcji rada naukowców, przestawicieli stowarzyszeń i organizacji, a także urzędów, samorządów i przemysłu byłaby odpowiedzialna za akceptowanie strategii, programów i planów, włączając w to rozmiary użytkowania i wybory dyrektorów spółki.
“Brak kontynuacji prac nad Narodowym Programem Leśnych z lat 2012-2016 to jest materialny dowód na fikcję reformy” – mówił prof. Rykowski – ‘Obecny Zespół ds. rozwoju leśnictwa składa się prawie z samych leśników. Wróciliśmy do sytuacji, kiedy programy rozwojowe dla leśnictwa robione są przez leśników i dla leśników — leśnicy je sprawdzają, akceptują i realizują. W ten sposób nie zbuduje się czegoś, co będzie szeroko akceptowane przez społeczeństwo”.
“Jeżeli wniosek o ustanowienie rezerwatu, naukowo umotywowany, traktuje się jako utracone korzyści, a nie zachowane wartości, to znaczy, że myślimy drewnem” – dodaje.
Obecnie, jak wskazuje prof. Rykowski, zmiany postępują szybciej niż las jest w stanie się adaptować. Plany zmian składu gatunkowego drzewostanów prof. Rykowski odczytuje jako poszukiwanie kompensaty za zmniejszenie użytkowania o 20 proc..
Czytaj: Pielęgnacja, nie wycinka
Jak postuluje prof. Rykowski, cztery typy zagospodarowania lasu: leśnictwo rezerwatowe, ekosystemowe, drzewostanowe/surowcowe i plantacyjne, mogą być sposobem na złagodzenie konfliktów o lasy i ich role. Początek takiego różnicowania mógłby opierać się o następujące udziały w skali kraju: 0,1 leśnictwa rezerwatowego, 0,2 ekosystemowego, 0,6 drzewostanowego i 0,1 plantacyjnego.
W opinii Rykowskiego w polskim leśnictwie nadal dominuje sposób myślenia sprowadzający las przede wszystkim do źródła surowca drzewnego. W konsekwencji ochrona przyrody bywa postrzegana jako ograniczenie gospodarki, a nie jako wartość sama w sobie.
Profesor zwraca uwagę, że w debacie publicznej nadal funkcjonują określenia opisujące wycinkę w kategoriach produkcyjnych. Jak zauważa: „o wyrębach nadal mówi się jak o leśnych żniwach”.
W jego ocenie takie podejście wynika z utrwalonego w edukacji i praktyce zawodowej sposobu postrzegania lasu jako odpowiednika uprawy rolnej o długim cyklu produkcyjnym.
Rykowski odnosi się również do propozycji politycznych dotyczących zwiększenia powierzchni lasów objętych ochroną. W jego opinii inicjatywy takie jak tworzenie określonej liczby nowych rezerwatów mają często charakter reaktywny i nie wynikają z kompleksowej strategii zarządzania zasobami przyrodniczymi.
Jak stwierdza: „nie róbmy stu rezerwatów, róbmy je tam, gdzie są potrzebne”.
Profesor proponuje bardziej zróżnicowany model gospodarki leśnej, który obejmowałby zarówno lasy chronione, jak i obszary przeznaczone do produkcji drewna. Według jego wstępnych założeń około 30 proc. powierzchni lasów mogłoby pełnić funkcje ochronne, natomiast pozostała część byłaby wykorzystywana gospodarczo w różnych formach.
Rykowski proponuje również zmianę sposobu myślenia o roli lasów w państwie. Jego zdaniem powinny być one traktowane jako element infrastruktury krytycznej, podobnie jak system energetyczny czy transportowy.
Takie podejście oznaczałoby uwzględnienie ich znaczenia nie tylko dla gospodarki, lecz także dla bezpieczeństwa klimatycznego, środowiskowego i militarnego kraju. Lasy mogą bowiem pełnić funkcje ochronne w sytuacjach kryzysowych oraz stanowić ważny element systemu bezpieczeństwa państwa.
Prof. Rykowski zwraca uwagę, że decyzje dotyczące zarządzania lasami są silnie uzależnione od zmian politycznych. W jego opinii każda kolejna władza traktuje Lasy Państwowe jako obszar wpływu i wprowadza własne programy zarządzania.
Czytaj: Jesteśmy zakładnikami sytuacji politycznej
Jak podkreśla: „lasy są łupem wyborczym”, a brak stabilnej strategii powoduje, że kolejne projekty reform pozostają niedokończone.
Zdaniem Rykowskiego trwała zmiana modelu gospodarowania lasami będzie możliwa dopiero wtedy, gdy zostanie wypracowana długofalowa polityka państwa dotycząca jednej trzeciej powierzchni kraju, jaką stanowią lasy.



