

















Strona główna » Artykuły » Aktualności » Rekompensaty za paliwo
Autor: Rafał Jajor
Pracuję w górach, gdzie mam wyższe koszty i wyższą stawkę, więc chcę rekompensatę procentową, adekwatną do kosztów – mówią przedsiębiorcy z gór. I mają rację.
Trochę z naszej branżowej kuchni. Było tak:
Donald Trump, w swoim chaotycznym stylu, rozpoczął pod koniec lutego wojnę na drugim końcu świata, w Iranie. A że mamy globalną wioskę, ceny paliw na naszych, polskich stacjach natychmiast zaczęły rosnąć w oczach.
Zulowcy licznie zaczęli słać wnioski do swoich nadleśnictw o rekompensaty z tytułu wzrostu cen paliw. Pomagał w tym Polski Związek Pracodawców Leśnych, który dla swoich członków opracował wzór takiego pisma.
Gdy pod koniec marca zaczęły przychodzić odpowiedzi z różnych nadleśnictw, okazało się, że nadleśniczowie z różnych stron Polski odpowiadają… dokładnie to samo. Podpisywali się po prostu pod treścią nadesłaną im z centrali w Warszawie.
Przypomina mi się taka anegdotka: nadleśniczy co prawda odpowiada za gospodarkę leśną w nadleśnictwie i prowadzi ją samodzielnie, ale tak naprawdę to na zebraniu z kierownictwem wolno mu najwyżej zapytać, czy można otworzyć okno.
Acha, te odpowiedzi w sprawie rekompensat były odmowne. Lasy co prawda ich nie wykluczały, jeśli wysokie ceny paliw utrzymają się długo, ale zastrzegały, że przecież umowy są indeksowane o inflację. I dopiero jeśli ten mechanizm nie stanowiłby efektywnej rekompensaty, to można pomyśleć o dopłatach. Czyli generalnie: rekompensat nie damy, przynajmniej nie teraz.
Wtedy pojawiły się głosy, że niemal dokładnie cztery lata temu, w lutym 2022 roku, gdy Lasami rządził PIS, a dokładniej Solidarna Polska, sytuacja była podobna. Rosja zaatakowała Ukrainę i ceny ropy ruszyły do góry. Ale choć paliwo skoczyło nieco mniej niż teraz, Lasy już po miesiącu wdrożyły system rekompensat dla zuli. A dziś odmawiają.
Krótko później dyrekcja generalna LP zaprosiła organizacje skupiające zulowców na rozmowy o rekompensatach. Byłem na tym spotkaniu, odbyło się w połowie kwietnia. Lasy miały tam pozytywne nastawienie do rekompensat. Wiadomo: są płatnikiem, więc nie chcą dać za dużo. Ale była przestrzeń do rozmowy.
Zresztą sprawa nie jest jednoznaczna. Jak to u nas, ilu Polaków, tyle opinii: jeden chce dopłat równych do każdego kubika, bo tak prościej, a on akurat pracuje na nizinach, na iglaku, do tego ma niskie stawki, bo musiał walczyć z konkurencją.
Czytaj: Będą dopłaty do paliwa?
Inny chce dopłat procentowych do zaoferowanej stawki, bo pracuje w górach, gdzie ma wyższe koszty i wyższą stawkę, więc chce dostać większą rekompensatę. Moim zdaniem to najsprawiedliwsze rozwiązanie, nawet jeśli nie najprostsze.
Jeszcze inni zulowcy dopłat w ogóle nie chcą. „Rekompensaty – sraty” mówią. „Przegrałem z teczkowcem, który zaniżył stawkę, niech on teraz się męczy”.
Gdy piszę te słowa nie wiem jeszcze, jak zakończyły się rozmowy w sprawie rekompensat. Mam nadzieję, że dobrze dla obu stron. Bo partnerskie traktowanie sektora usług leśnych leży przecież w interesie Lasów.



