

















Strona główna » Artykuły » Aktualności » Polska transformacja w branży leśnej – odpowiedzialność Lasów
Autor: Łukasz Bąk
Lasy Państwowe odpowiadają nie tylko za prawidłową gospodarkę leśną, lecz także za zdrową rywalizację na rynku usług leśnych, którą powinien rządzić nie tylko zysk.
W najnowszym artykule z cyklu Okiem Adwokata, mecenas Łukasz Bąk porusza temat transformacji usług leśnych z lat 90. i efektów, jakie to wydarzenie przyniosło – i nadal przynosi.
„Zacznijmy od początku. Dzisiejszy rynek usług leśnych powstał w wyniku przełomowej decyzji polegającej na wyprowadzeniu pracy w lesie poza struktury Lasów Państwowych. To była prywatyzacja w czystej postaci, polegająca na powierzeniu gospodarki leśnej zewnętrznym podmiotom przy zachowaniu kontroli jakości ich usług po stronie przedsiębiorstwa państwowego.
Kadra Lasów Państwowych zaczęła chudnąć w niewyobrażalnym tempie. Od wielu moich klientek i klientów słyszałem historie ich samych, a częściej ich rodziców, o zwolnieniu z etatu w Lasach i założeniu firmy za namową miejscowego nadleśniczego. To musiał być czas niesłychany, niczym podbój Dzikiego Zachodu, w którym liczyła się determinacja, pracowitość, inwencja. Na pewno jeszcze nie kapitał, bo do prowadzenia firmy wystarczył przysłowiowy rower z pilarką. Muszę przyznać, że nawet nie wiem, czy i jakie zasady prawne rządziły wtedy udzielaniem zamówień, zawieraniem umów, chyba żadne, tzw. wolna amerykanka.
Sprawa zapewne zaczęła się zmieniać wraz z negocjowaniem akcesji do Unii Europejskiej. Jednolite reguły udzielania zamówień to pomysł właśnie unijny, który musiało wdrożyć państwo kandydujące. Tamten moment był na pewno przełomowy dlatego, że konkurencja zaczęła powstawać i się cywilizować, funkcjonować w określonych ramach prawnych, których kluczowe zasady pozostają niezmienione do dzisiaj. Wielu właścicieli firm leśnych ma żale i pretensje do swoich podwykonawców, którzy stanęli z nimi nieoczekiwanie w szranki przetargowe, ale powiedzmy sobie to jasno, tak właśnie wygląda wolny rynek. Dzięki niemu istnieją obecnie przedsiębiorstwa z wieloletnim bagażem doświadczeń, kosztownym wyposażeniem, wieloosobową kadrą, zdolne do dalszego inwestowania, mające solidne fundamenty na przyszłość, po prostu zdrowe zakłady utrzymujące rzesze ludzi”.
„To są biznesy rodzinne, angażujące żony, mężów, matki, ojców, zatrudniające pracowników z sąsiednich,
małych miejscowości, wzmacniające te lokalne środowiska. Tak chyba zyskała pole do realizacji jakaś nasza narodowa umiejętność samorealizacji i brania sprawy we własne ręce. To moim zdaniem duże osiągnięcie i duża wartość transformacji w usługach leśnych” – pisze autor.
Jednakże, jak zauważa Łukasz Bąk, tranformacja o której mowa nie została dokończona i w pewnym momencie się zatrzymała.
„Otóż sądzę, że państwo za bardzo w branży leśnej stało się biernym obserwatorem usługodawców, zostawiając ich oraz ich zindywidualizowane potrzeby samym sobie, zamiast stać się ich wymagającym partnerem, umiejętnie stymulującym rynek, dbającym o jego wzrost dla dobra nie tylko samych firm, samych Lasów Państwowych, ale także ogółu. Strona wykonawców zawsze będzie zbiorem osobistych ambicji osób kierujących się w przeważającej mierze chęcią własnego zysku. Taka jest natura
przedsiębiorcy, ona się nigdy nie zmieni, chyba że pod przymusem paragrafów i umów” – pisze Łukasz Bąk.
Cały artykuł na temat transformacji w branży leśnej można przeczytać na łamach lutowego numeru GAZETY LEŚNEJ. Zaprenumeruj największe czasopismo branżowe w Polsce, by co miesiąc otrzymywać dawkę wiedzy leśnej w pigułce!



