

















Strona główna » Artykuły » Aktualności » O odwadze i partnerskich relacjach: wywiad z Jerzym Fijasem
Autor: Magdalena Bodziak
Nie jesteśmy za oszczędzaniem na zakładach usług leśnych – zapewnia Jerzy Fijas zastępca dyrektora generalnego Lasów Państwowych ds. zrównoważonej gospodarki leśnej, w wywiadzie z cyklu „Las dla nas”.
Magdalena Bodziak: Na ile temat zmian klimatu jest dla Was leśników poważny?
Jerzy Fijas: To jest w sumie dla leśników z LP najpoważniejszy temat. Właściwie przy każdej dyskusji mówimy o tym, ponieważ takiego tempa zmiany stosunków wodnych nie rejestrowaliśmy wcześniej. Dynamika tych anomalii pogodowych przyśpieszyła w ostatnich kilku latach. Ale one narastały, bo przecież przebudowę drzewostanów robimy już od kilkudziesięciu lat,
MB: Co będzie z sosną Panie dyrektorze? Z badań wynika, że w dużej mierze będzie zamierać?
JF: Musimy pamiętać, że bardzo duża powierzchnia leśna, szczególnie właśnie po tych zalesieniach powojennych, została dokonana na gruntach porolnych. Teraz mamy to pierwsze pokolenie, które nie jest odporne. Musimy dać szansę młodemu pokoleniu. Dojrzała sosna nie ma już możliwości rozwoju nowego, odpornego systemu korzeniowego.
MB: Czy Lasy Państwowe będą miały odwagę wyciąć starą sosnę?
JF: Działamy w ramach planu urządzenia lasu, mamy też oczekiwania społeczne wobec starolasów, zatem do podjęcia decyzji potrzebne jest zrozumienie i zaufanie do pracy leśnika. To jest kwestia przyzwyczajeń, pewnej odwagi w podejściu. Mamy świadomość, że lasy wymagają szybkiej przebudowy poprzez obniżenie wieku rębności.
MB: Ale mamy coraz mniej czasu?
JF: I to też bierzemy pod uwagę, wymaga to naprawdę niesamowitego wysiłku.
MB: Musicie posadzić nową sosnę, gdzie?
JF: Widzimy pas obszarów leśnych ciągnący się od Polski Wschodniej, poprzez Polskę Centralną i Zachodnią, gdzie są największe spadki, jeżeli chodzi o stosunki wodne, skutki suszy. To drzewostany sosnowe przeważnie 70, 80-letnie, które cierpią z powodu tej suszy, do tego dokłada się jemioła, kornik sosnowy, ostrozębny, który atakuje sosnę. Na tych powierzchniach obserwujemy zamieranie lasu.
Ale zamieranie dotyczy nie tylko sosny. Obserwujemy też bardzo dużą dynamikę zamierania świerka w dyrekcji szczecineckiej. Mamy też drzewa liściaste na Płycie Krotoszyńskiej, które zamierają. Dlatego nie możemy patrzeć, że wszystko co ma liść, to jest lepsze od tego, co ma igłę.
Na pewno gatunkiem, który w wielu miejscach może zastąpić sosnę, jest buk. Ale musimy do tej zmiany gatunkowej podejść bardzo lokalnie, na poziomie nawet leśnictwa. Nie mamy możliwość w każdym miejscu ucieczki przed sosną i zastosowania innych gatunków.
Współpracujemy z Instytutem Geologicznym, po to, żeby można było w sposób perfekcyjny wykorzystywać nawet małe enklawy leśne do przebudowy drzewostanów z udziałem różnych gatunków. Nie wykluczamy konieczności stosowania gatunków obcych.
Jest wiele obszarów objętych ryzykiem, a my leśnicy musimy być bardziej odważni w swoich działaniach.
MB: Chciałam jeszcze spytać o kontrole, które rozpoczęły w zakładach usług leśnych. Dlaczego tak późno?
JF: Zacząłbym je robić niezwłocznie, gdybym miał taką możliwość. Od początku istnienia zakładów usług leśnych byłem przekonany, że ta weryfikacja jest potrzebna, i ona się teraz dokonała również z dopuszczeniem udziału przedstawicieli firm leśnych. Weryfikacja umów pokazuje, że była bardzo potrzebna. Niestety nie wszędzie dochodzi do egzekwowania wymagań, a przecież zależy nam na wyeliminowaniu nieuczciwej konkurencji.
MB: Będziecie wspierać profesjonalizację firm leśnych?
JF: Oczywiście, chcemy współpracować z sektorem, który gwarantuje nam najwyższą jakość usług, to jest cel podstawowy. Wiemy, że za to też trzeba godziwie zapłacić. Zależy nam na partnerskich relacjach. Oczywiście przy zachowaniu wszystkich przepisów, które nas obowiązują. I chcę, żeby to wyraźnie wybrzmiało: nie jesteśmy za oszczędzaniem na zakładach usług leśnych.
Cykl „Las dla nas” – napisz, jeśli chcesz zabrać głos:
magda.bodziak@lasmedia.pl



