



















Sąd uznał roszczenia nadleśnictwa o zapłatę kary umownej za rozwiązaną umowę, za niewykonanie prac z powodu kryzysu gospodarczego
Strona główna » Artykuły » Aktualności » Niewystarczające trudności – przegrana zula w sądzie
Autor: Łukasz Bąk
Sąd uznał roszczenia nadleśnictwa o zapłatę kary umownej za rozwiązaną umowę, za niewykonanie prac z powodu kryzysu gospodarczego.
Sprawa dotyczyła trudnego, przełomowego dla branży leśnej roku 2022, kiedy wybuchła wojna w Ukrainie. Wtedy, co lepiej ode mnie wiedzą czytelnicy Gazety, nagle i drastycznie wzrosły koszty działalności, a stawki za prace dla nadleśnictw w ciągu kilku tygodni okazały się znacznie niedoszacowane. Na tym tle powstał spór pomiędzy jednym z zamawiających i moim klientem.
Klient wygrał dwa przetargi na feralny rok, ale jednej z umów nie zdołał wykonać. Nadleśnictwo przedterminowo, w okolicach maja lub czerwca, wypowiedziało umowę z powodu zaległości w realizacji zleceń. Z tytułu wypowiedzenia Lasy Państwowe naliczyły wykonawcy karę, z której połowę pobrały z gwarancji bankowej. O drugą połowę sprawa trafiła do sądu. Podjęliśmy z klientem obronę przed żądaniem zapłaty twierdząc, że biorąc pod uwagę warunki realizacji usług leśnych w 2022 r., jest ona niesłuszna i nadmiernie wygórowana. Nasze stanowisko przygotowaliśmy i opowiedzieliśmy przed sądem bardzo starannie. Składały się na nie trzy elementy. Pierwszy element dotyczył dostępu do pracowników. Wykonawca przekonywał, że w poprzednich latach swojej działalności mocno wspierał się ludźmi z Ukrainy, którzy tamtego roku przestali przyjeżdżać do Polski.
Do akt sprawy trafiły zestawienia ZUS pokazujące, że Ukraińcy wcześniej byli rejestrowani przez tę firmę, a potem nagle przestali się w niej pojawiać. Udało się wezwać przed sąd świadka, kobietę, która zeznała, jak od lat organizowała klientowi kadry, korzystając z osobistych kontaktów na Ukrainie. Osoba ta potwierdziła, że rok 2022 był przełomowy, bowiem mężczyźni, którzy musieli trafić na front, nie dotarli do pracy w Polsce.
Drugim elementem przyjętej linii obrony była kwestia wzrostu kosztów świadczenia usług. Złożyły się na to wydruki z archiwalnych cenników hurtowych Orlenu, dzięki którym widać było, jak olej napędowy zdrożał od lutego przez kolejne tygodnie o kilka złotych na litrze. Do tego przed sąd trafił stały, wieloletni dostawca części dla klienta.
Świadek zeznawał, że prowadzi swoją działalność od dawna, ale takiego roku jak tamten 2022 nie pamięta. Wspominał przekonująco, że jego zagraniczni kontrahenci, producenci i hurtownicy części, zaskakiwali go i zmieniali cenniki z dnia na dzień. Nadto, nie wiedział, kiedy i czy zamówione komponenty dotrą na miejsce i jak długo użytkownicy maszyn leśnych, w tym klient, będą czekali na zakończenie swoich napraw i serwisów.
Wśród osób zeznających pojawili się także podwykonawcy klienta. Ci ludzie opowiadali z kolei o tym, jak przestało im się opłacać wykonywać zlecenia w tym nadleśnictwie, bo stawki przestały być dla nich atrakcyjne.
Szukali przez to innych, bardziej opłacalnych prac i co ciekawe, znajdowali je. W okolicy bowiem na początku roku mocno powiało i sąsiednie nadleśnictwa musiały w trybie pilnym uprzątać wiatrołomy. Dzięki temu pojawiła się okazja na wykonanie dodatkowych umów, zawieranych w trybie negocjacyjnym, za o wiele lepsze pieniądze.
Na tym ucierpiał klient, bo nie mógł zapewnić sobie dostatecznego wsparcia podwykonawców i choćby spróbować w ten sposób częściowo uzupełnić ubytek spowodowany pozostaniem Ukraińców w ojczyźnie.
Sprawa wiatrołomów obróciła się niestety przeciw klientowi także w inny sposób. Otóż również on zawarł w pierwszym kwartale dodatkowe umowy na wiatrołomy, z czego nadleśnictwo czyniło mu zarzut w sprawie sądowej. Zamawiający twierdził bowiem, że wykonawca nie musiał tych umów podpisywać wiedząc, że trwają już jego umowy całoroczne, a zatem że ponosi odpowiedzialność za własne, ryzykowne decyzje i nadmierne obłożenie pracą.
To jedynie fragment całego artykułu, który ukazał się w sierpniowym numerze GAZETY LEŚNEJ. Zaprenumeruj największe czasopismo branżowe w kraju by co miesiąc czytać pełne wersje tekstów prosto z lasu!



