Zaraz pod tym postem na portalu firmylesne.pl znajdują się trzy notki opisujące wypadki podczas pracy w lesie. Dwa z nich śmiertelne, jeden poważny. Wszystkie trzy trafiły na prowadzoną i na bieżąco uzupełnianą Mapę Wypadków Podczas Pracy w Lesie. Z danych, które udało się zgromadzić, w okresie 2018 - obecnie, podczas pracy w lesie zginęło 141 osób, a 92 zostały ranne.
Mapę Wypadków Podczas Pracy w Lesie możecie znaleźć tutaj.
Zawód pracownika leśnego okazuje się bardziej niebezpieczny od pracy górnika, którego zwykle wymienia się pod tym względem na pierwszym miejscu. Według danych PIP w branży usług leśnych w 2023 roku doszło do 14 wypadków śmiertelnych, a w górnictwie do 15. Tyle, że górników w Polsce pracuje dwukrotnie więcej (około 76 tysięcy), niż pracowników leśnych (30 do 40 tysięcy).
Tematem zainteresował się Tomasz Słomczyński z portalu TVN24. W obszernym artykule rozmawia między innymi z Rafałem Jajorem, redaktorem naczelnym GAZETY LEŚNEJ i dyrektorem biura Polskiego Związku Pracodawców Leśnych.
Wśród głównych przyczyn dużej liczby wypadków Rafał Jajor wymienia dwa: niedofinansowanie i pośpiech. - Usługi te są zbyt nisko wyceniane w przetargach organizowanych przez Lasy Państwowe. Mamy coś w rodzaju wojny cenowej wykonawców. Trzeba pamiętać, że ten rynek jest mały, zamknięty, hermetyczny, a maszyny, które się używa do pracy w lesie, są właściwie tak wyspecjalizowane, że trudno ich użyć gdziekolwiek indziej. To samo praca drwala: to jest umiejętność, której przy innej pracy wykorzystać za bardzo nie można. W związku z czym te firmy bardzo ściśle się wyspecjalizowały i są "skazane" na pracę w tej branży. O zlecenia walczą, obniżając ceny. I ostatecznie prace te są wykonywane za niskie stawki - mówił redaktor naczelny GAZETY LEŚNEJ.
Poruszony jest też problem uprawnień do pracy pilarką, które można w zasadzie kupić w internecie.
Tomasz Słomczyński porównywał informacje uzyskane od Rafała Jajora z tymi przedstawionymi przez pracowników PIP, a także Lasów Państwowych. Dyrektor Głównego Inspektoratu PIP Jakub Chojnicki pisał, że w latach 2020 - 2023 przeprowadzono 953 kontrole w zulach, z czego w 96 proc. przypadków ujawniono nieprawidłowości.
Rzeczniczka Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych Olga Buczyńska pisała z kolei: "Mamy wątpliwości i rozbieżności jeżeli chodzi o liczbę wypadków i dane, którymi Pan operuje. Według danych, do których mamy dostęp, w latach 2016-2023, a więc w ciągu 8 ostatnich lat, śmierć poniosło 107 pracowników ZUL w przeróżnych okolicznościach (!). I przyznaję bez wątpienia to o 107 za dużo".
Informowała też, że już na etapie przetargów podmiotom są stawiane wysokie wymagania dotyczące bezpieczeństwa, a Lasy Państwowe kontrolują te kwestie w terenie, na własną rękę. Jednocześnie, jak pisała Buczyńska, "Lasy Państwowe nie widzą nic niewłaściwego w dotychczasowym sposobie naliczania stawek [...] przyjęta stawka [...] szacowana jest w oparciu o wskaźniki makroekonomiczne […] jak również w oparciu o dane zebrane w ramach prac badawczych i ekspertyz".
Dodała też, że w LP działa już Zespół Zadaniowy ds. standardyzacji usług leśnych, a na jego spotkania zapraszani są członkowie PZPL i Stowarzyszenia Przedsiębiorców Leśnych.
Całość artykułu Tomasza Słomczyńskiego można przeczytać na portalu TVN24.