WBleasing
Informacje

Idą ciężkie czasy dla szwedzkich zuli

Dodano: 10.01.2024

Szwedzkie firmy leśne mają problem ze znalezieniem ludzi do pracy z zakresu pielęgnacji lasu, bo zlecający płacą za nie niewiele.

 

 

Przedsiębiorstwa zajmujące się sadzeniem i czyszczeniami są od dawna pod presją cenową ze strony swoich dominujących klientów, dużych właścicieli lasów, przedsiębiorstw leśnych i grup przemysłu leśnego. Leśny instytut badawczy Skogforsk przeprowadził w latach 2013-2017 badanie krajowych firm leśnych zajmujących się pielęgnacją lasu. Wyniki zaprezentowano w 2019 roku. Okazało się, że marża zysku firm leśnych to 4,4 – 5,0 proc., a średnio 30 proc. wykonawców usług poniosło straty w badanym okresie.

 

Na początku 2019 roku Victoria Forsmark ze Skogforsk przedstawiła analizę wywiadów przeprowadzonych w 10 największych szwedzkich firmach zajmujących się usługami leśnymi. Z tego badania wynika z kolei, że rotacja personelu wzrosła ponad dwukrotnie, z 10–15 proc. nowych pracowników, do 20–40 proc. W tej statystyce przodują pracownicy sadzący las.

 

Z badań Forsmark wynika też, że ze względu na barierę językową ponoszone są spore straty, a pracowników z biegłym angielskim jest niewielu. Popełniane błędy dotyczą niepoprawnego czyszczenia upraw, niestosowania się do typu siedliskowego i strat w sadzonkach. Dodatkowo, przejście z chemicznych na mechaniczne metody ochrony sadzonek leśnych, które zaczęto wprowadzać w 2010 roku, przyczyniło się do wzrostu ich cen.

 

Firmy próbują obniżać koszty stawiając na prace związane z czyszczeniami. Obowiązujące umowy i przetargi utrzymują ceny na niskim poziomie, często z pominięciem wyjątkowych warunków pracy.

 

Chcąc utrzymać się na rynku, firmy leśne w Szwecji szukają pracowników za granicą. Niestety, obecna sytuacja na świecie nie ułatwia im zadania. Już przed sezonem w roku 2020 było wiadomo, że wielu pracowników nie dotrze na miejsce ze względu na obostrzenia pandemiczne. Teraz, kiedy trwa wojna na Ukrainie, po raz kolejny baza potencjalnych zatrudnionych spadła – Ukraińców ze względu na obowiązek poborowy, a Białorusinów ze względu na politykę państwa. Słaba pozycja szwedzkiej waluty powoduje, że ludzie z krajów nadbałtyckich – jak Polska – mniej chętnie przyjeżdżają do pracy w Skandynawii.

 

Sveaskog w czerwcu 2020 roku zatrudnił ludzi z okolicy do dwóch własnych zespołów pracujących przy sadzeniu lasu.

 

– Zatrudniliśmy bezrobotnych z okolicy. Zainteresowanie było duże – mówił Bruno Bystrand, kierownik obszaru Sveaskog w północnym Bergslagen, w środkowej Szwecji.

 

Wychodzi więc na to, że pracownicy – obywatele Szwecji są dostępni, tyle, że firmy wolą zatrudniać obcokrajowców ze względu na niższe koszty. Krajowa i lokalnie rekrutowana siła robocza jest traktowana przez Sveaskog jako rezerwa, którą można wykorzystać w przypadku, gdy firmy zajmujące się gospodarką leśną nie mają dostępu do pracowników z krajów o niskich dochodach.

 

Od 1 listopada 2023 roku w Szwecji obowiązuje konieczność utrzymania się z płacy w wysokości 80 proc. średniej płacy w kraju, czyli 27 360 SEK. Minimalna płaca w branży leśnej wynosi 22 530 SEK. – Nadchodzą ciężkie czasy dla szwedzkich firm zajmujących się sadzeniem i czyszczeniem lasu – pisze na facebooku Tadeusz Ciura, polski leśnik mieszkający w Szwecji, prowadzący profil Om skogen och miljön i Polen. O lesie i środowisku w Szwecji.

 

Tekst ukazał się w najnowszym wydaniu GAZETY LEŚNEJ. W dziale "Prosto z lasu - Zagranica" regularnie publikowane są najnowsze wiadomości z branży leśnej. Zachęcamy do prenumerowania największego czasopisma branżowego w kraju!

Komentarze (0)
Zaloguj się lub zarejestruj, aby dodać komentarz.

Nie dodano jeszcze żadnego komentarza.

© 2014 firmylesne.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i realizacja: DIFFERENCE