

















Strona główna » Artykuły » Aktualności » Łańcuch dostaw w leśnictwie
Autor: Rafał Jajor
Od zuli nie egzekwuje się spełniania warunków umowy. Efekt: wypadkowość mamy w polskich lasach dwa razy większą niż w górnictwie.
Pozyskanie drewna, zrywka, składowanie, transport, wyładunek na placu odbiorcy. To łańcuch dostaw w leśnictwie, jaki jest przedmiotem badań zespołu naukowców z Wydziału Inżynierii Produkcji warszawskiej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Podsumowanie etapu tych prac miało miejsce na seminarium, które odbyło się w Warszawie 25 lutego br.
– 39,7 mln m sześć. drewna chcą pozyskać Lasy Państwowe w 2025 roku, nie jest jednak pewne, czy to się uda – mówił Tomasz Majerowski z Dyrekcji Generalnej LP.
Dążymy do tego, by nie wyrabiać sortymentów o pracochłonności niewspółmiernej do ich ceny, mówił prelegent. LP wdrożyły kilka lat temu do kosztorysowania prac leśnych na etapie planowania matematyczny algorytm, dzięki którego można wyliczyć „opłacalność” poszczególnych sortymentów.
– Brak wieloletniej strategii Lasów Państwowych wobec zuli, umowy jednoroczne, wiele sortymentów na jednej powierzchni, wielokrotne wchodzenie na jedną powierzchnię – to tylko niektóre z problemów, z jakimi borykają się polscy zulowcy – mówił Rafał Jajor, reprezentujący Polski Związek Pracodawców Leśnych.
Tych spraw ograniczających rozwój sektora usług leśnych jest wiele, ale jeden z ważniejszych to brak egzekwowania od samych firm leśnych spełniania warunków podpisanej umowy, a więc np. wymaganego zatrudniania na umowę o pracę.
– Póki nie rozwiążemy problemu braku tej kontroli, nie pójdziemy dalej, bo możemy wymyślać wymogi czy kryteria stawiane w przetargach firmom leśnym, ale jeśli nie będziemy ich egzekwować, nic się nie zmieni – mówił Jajor.
A mamy nad czym pracować, bo w 2023 r. w polskich zulach mieliśmy 16 wypadków śmiertelnych, a w polskim górnictwie – 15. Tylko że górnictwo zatrudnia dwa razy więcej pracowników…
– Kolega Rafał Jajor pokazał, że w łańcuchu dostaw Lasy – zule – przemysł, zule stanowią skorodowane, słabe ogniwo. Moim zdaniem niestety wszystkie te ogniwa są dziś skorodowane – mówił Rafał Gruszczyński z Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego.
Jego zdaniem bardzo duże rozdrobnienie polskiego przemysłu drzewnego jest paradoksalnie siła tego sektora gospodarki: małe firmy są elastyczne i bardziej odporne na globalne, gospodarcze kryzysy. Mały przedsiębiorca nie może w okresie dekoniunktury zwinąć swojego zakładu, bo po pierwsze nikt go od niego nie kupi, a po drugie nie miałby z dnia na dzień z czego żyć. Więc trwa.
Ale polski przemysł drzewny jest jednocześnie dość nowoczesny, bo wysyła produkty głównie do krajów UE, a rynki te są wymagające. Rosnące koszty pracy stymulują tez mechanizację w tartakach czy innych zakładach przerobu drewna.
To jedynie fragment pełnej relacji z seminarium „Łańcuch dostaw w leśnictwie”. Pełna wersja ukaże się już niebawem, na łamach numeru 4/25 GAZETY LEŚNEJ. Jeśli chcesz otrzymywać największy miesięcznik branżowy w kraju i przeczytać (między innymi) o czym dyskutowano 25 lutego w Warszawie, zachęcamy do prenumerowania!



