



















Strona główna » Artykuły » Aktualności » Imperium Ziobry w LP
Autor: Michał Procner
Do prokuratury wpłynęło już 60 zawiadomień w sprawie Lasów Państwowych – chodzi pół miliarda złotych wyprowadzonych przez Suwerenną Polskę.
W Lasach Państwowych od ponad roku trwają audyty mające na celu wykrywanie nieprawidłowości z czasów, kiedy LP były w rękach Suwerennej Polski. Wynika z nich, że ziobryści obsadzali stanowiska działaczami partii, wypłacali pieniądze Lasów wybranym organizacjom i mediom, a także angażowali pracowników LP w kampanie polityczne.
Obecny drastyczny spadek zaufania społecznego do Lasów Państwowych, widoczny w opisywanym przez nas niedawno badaniu, przypisuje się właśnie rządom polityków Suwerennej Polski w szeregach leśników.
Niedawno w związku z trwającym juz śledztwem w sprawie posła PiS Dariusza Mateckiego zatrzymano trzech byłych dyrektorów Lasów Państwowych – dyrektora generalnego Józefa Kubicę, dyrektora Centrum Informacyjnego Lasów Państwowych Michała Ciepłucha oraz dyrektora RDLP w Szczecinie Andrzeja Szelążka. Chodziło o kwestię fikcyjnego zatrudnienia Dariusza Mateckiego, któremu ostatecznie przedstawiono zarzuty i aresztowano na 2 miesiące. Grozi mu kara pozbawienia wolności do 15 lat.
Ale to dopiero wierzchołek góry lodowej nadużyć, jakich dopuścili się ziobryści w LP.
– Instytucja, zamiast zajmować się zrównoważoną gospodarką leśną i aspektami przyrodniczymi, tak naprawdę stała się swoistą pralnią pieniędzy dla poprzedniej władzy – mówił wiceminister klimatu i środowiska Mikołaj Dorożała, kiedy pojawiły się pierwsze wyniki audytu wewnętrznego w LP.
Jako pierwsze do prokuratury wpłynęło zawiadomienie w sprawie sprzedaży trzech lokali mieszkalnych w Gdyni w zaniżonych cenach. Obliczono, że transakcja naraziła LP na stratę w wysokości około 2,3 miliona złotych.
Oczywiście pracownicy LP mogą liczyć na bonifikaty przy kupnie wynajmowanego wcześniej od Lasów lokalu – cena rynkowa spada wówczas z każdym rokiem pracy.
W przypadku nieruchomości o których mowa w wynikach audytu, jednym z kupujących był brat Daniela Obajtka, odwołany już dyrektor RDLP w Gdańsku Bartłomiej Obajtek.
Obajtek chciał kupić od Lasów Państwowych nieruchomość wartą ok. 700 tys. złotych za jedyne 35 tys. złotych. Zgodę na transakcję wydał jeszcze Józef Kubica, ale ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska wydała nakaz wstrzymania wszelkich czynności.
Jak informuje portal businessinsider.pl, Bartłomiej Obajtek miał zignorować polecenie ministry i wraz z nadleśniczym Nadleśnictwa Gdańsk działać w kierunku finalizacji transakcji. Obajtek chciał wykorzystać przedłużającą się procedurę odwoływania dyrektora generalnego Józefa Kubicy i 8 stycznia 2024 roku zawarł umowę przedwstępną sprzedaży lokalu mieszkalnego.
Kolejna głośna sprawa dotyczy billboardów, które miały znaleźć się przy drogach w całym kraju, a znalazły się… w lesie.
Tablice, na które przeznaczono miliony złotych, miały służyć promowaniu partii przed wyborami. Pieniądze pochodziły między innymi z Funduszu Leśnego, a po wyborach w 2024 roku konstrukcje zostały porzucone.
Dokumentacja przedsięwzięcia okazała się niekompletna, a Lasy Państwowe zostały dodatkowo obciążone problemem związanym z utylizacją brzydkich i bezużytecznych konstrukcji.
Afera billboardowa była jednym z pierwszych nadużyć, którym zajęły się nowe władze Lasów Państwowych. W listopadzie ubiegłego roku CBA zabezpieczyło dokumentację związaną z dostawą i montażem billboardów.
Do prokuratury trafiło też zawiadomienie o wyjątkowo hojnych darowiznach z RDLP w Białymstoku na rzecz Fundacji Ekologiczne Forum Młodzieży związanej z Janem Szyszko. Mowa o kwocie 733 433,56 złotych.
Fundacja zajmowała się między innymi „walką z ekoterroryzmem” i świętowaniem 32 rocznicy powstania Radia Maryja. Do RDLP w Białymstoku zwróciła się po wsparcie na budowę miejsca upamiętnienia byłego dyrektora Lasów Państwowych Adama Loreta i profesora Jana Szyszko.
Dyrektorem RDLP w Białymstoku był wówczas Andrzej Nowak, który pozytywnie rozpatrzył prośbę i wysłał w tej sprawie pismo do 24 z 31 nadleśnictw podlegających pod dyrekcję.
W latach 2020-2023 na rzecz mediów prawicowo-katolickich z Lasów Państwowych przeznaczono 26 249 483,37 złotych – wykazał audyt.
Największe fundusze otrzymywały pisma „Do Rzeczy” – 2,48 miliona złotych i „Sieci” – 1,1 miliona złotych.
„Centrum Informacyjne Lasów Państwowych i jednostki terenowe LP pełniły rolę pośredników w przepływie środków Lasów Państwowych z Funduszu leśnego do mediów związanych ze środowiskiem Zjednoczonej Prawicy. Miliony złotych wydano na publikacje i działania w przestrzeni medialnej służące promowaniu środowiska politycznego Suwerennej Polski oraz, w bezpośredni sposób, byłego dyrektora generalnego Lasów Państwowych – Józefa K. i innych polityków partii Zbigniewa Ziobry. Trwający audyt wskazał regionalne dyrekcje Lasów Państwowych szczególnie zaangażowane w kampanię wyborczą polityków Suwerennej Polski” – czytamy w komunikacie Lasów Państwowych.
Audyt wykazał też pokaźne szkody wyrządzone PGL LP związane z pomysłem na nowe mundury dla leśników. „Dyrektor Generalny Lasów Państwowych złożył zawiadomienie w sprawie narażenia Lasów Państwowych na szkodę 84 mln złotych oraz wyrządzenia szkody w kwocie 2,6 mln złotych” – brzmiał komunikat LP opublikowany w lipcu 2024 roku.
Zgodnie z założeniami, nowy wzór mundurów miał symbolizować „prestiż i władzę” z „generalskimi akcentami”… Ale uwadze internautów nie umknął fakt, że wzór jednoznacznie kojarzy się ze strojami Ludowego Wojska Polskiego. Wpis ze zdjęciem mundurów wywołał na Platformie X niemałe poruszenie.
Dzisiaj Lasy Państwowe podkreślają, że nowe mundury nie mają żadnego uzasadnienia ekonomicznego ani podstawy prawnej. „Przesłanka o konieczności uzupełniania obecnej wersji munduru leśnika jest fałszywa. Leśnicy są służbą paramundurową i zmiany w kierunku przekształcenia obowiązujących uniformów w mundury stricte wojskowe nie mają podstaw prawnych” – pisał Witold Ciechanowicz ze Stowarzyszenia Edukatorów Leśnych.
Jak się okazuje, Lasy Państwowe angażowały się też w kampanię byłego wiceministra Marcina Romanowskiego – obecnie objętego śledztwem prokuratury krajowej w sprawie wydawania środków z Funduszu Sprawiedliwości, aktualnie ukrywającego się na Węgrzech.
Na temat sieci powiązań Romanowskiego wypowiadała się europosłanka KO Marta Wcisło: „Marcin Romanowski stworzył na Lubelszczyźnie sieć powiązań w oparciu o swoje wpływy, koneksje polityczne, wykorzystując powiązania rządowe, samorządowe i biznesowe dla osiągnięcia korzyści majątkowych i politycznych”.
W 2023 roku na dyrektora RDLP w Lublinie powołano partyjnego kolegę Romanowskiego, Andrzeja Borowca.
Kampania opierała się między innymi na organizacji festynów, koncertów i pikników (mówi się o około 90 wydarzeniach) za około 1,5 miliona złotych. Byli na nich obecni politycy Suwerennej Polski, rozdawano ulotki z wizerunkiem Romanowskiego.
W zawiadomieniu do prokuratury podano, że zachowanie Borowca i Romanowskiego może nosić znamiona przyjęcia korzyści majątkowej przez funkcjonariusza publicznego, płatnej protekcji, nadużywania uprawnień, przekupstwa – w tym udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz wyrządzenia szkody majątkowej Skarbowi Państwa.
W listopadzie 2024 pojawił się raport NIK dotyczący projektu „Leśne Gospodarstwa Węglowe” realizowanego w latach 2017 – 2023. Jak czytamy w raporcie, efektem wieloletnich działań, na które przeznaczono 65,5 miliona złotych, miała być redukcja dwutlenku węgla o zaledwie 0,1 promila rocznej emisji polskiej gospodarki.
Mało tego: jeszcze przed zakończeniem projektu LGW Lasy Państwowe rozpoczęły kolejny – „Lasy Węglowe”, którego koszt szacowano na około 400 milionów złotych.
Pojawiają się przypuszczenia, że wspomniane projekty, podobnie jak inne kampanie i konkursy: „Sportowa Natura„, „Natura od Kuchni”, „Klasa z drewna„ czy „Drewno jest z lasu” miały przede wszystkim negować europejską politykę Unii Europejskiej w zakresie gospodarki leśnej i poprawić wizerunek LP w mediach. Nie bez znaczenia jest fakt, że pojawiły się przed wyborami parlamentarnymi.
Koszt 72 wydarzeń w ramach projektów oszacowano na 13,2 miliona złotych. Na sam konkurs „Drewno jest z lasu” przekazano 10,4 miliona złotych.
Sam konkurs wywołał zresztą kontrowersje jeszcze zanim przeprowadzono jakikolwiek audyt. Wkrótce po rozwiązaniu na popularnych portalach internetowych pojawiły się informacje dotyczące zwycięzców, wśród których były głównie instytucje kościelne.
Grupa posłów zainteresowała się tematem i postanowiła sprawdzić dokumentację konkursu. Same Lasy Państwowe oczywiście dementowały wszelkie zarzuty.
Łącznie szacuje się, że niegospodarne wydatki z Lasów Państwowych w okresie podlegającym audytowi mogły wynieść nawet pół miliarda złotych.
„Pięćset milionów złotych wydanych niegospodarnie, niecelowo, z naruszeniem przepisów prawa zamówień publicznych. Na fikcyjne zatrudnienia, na promocję poszczególnych osób w kampanii wyborczej. Jeden z takich obszarów, które budzą szczególne wątpliwości, to jest działalność promocyjna Lasów Państwowych. Setki tysięcy złotych szły na różne gale, na których politycy politykom wręczali statuetki. Nie jest to żadna działalność związana z Lasami Państwowymi. Takie imprezy były finansowane z Funduszu Leśnego, z którego pieniądze powinny być przeznaczone na gospodarkę zrównoważoną czy działalność przyrodniczą” – mówiła na łamach TVP Info ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska.



