















Strona główna » Artykuły » Aktualności » (EKO)Tiry w lesie
Autor: dr inż. Marta Trzcianowska
Choć elektryczne ciężarówki do transportu drewna pozwalają ograniczyć emisje i koszty eksploatacji, na drodze ich upowszechniania stoją wciąż wysokie ceny, ograniczony zasięg i dostępność ładowania.
Rosnąca presja na ograniczanie emisji gazów cieplarnianych sprawia, że sektor transportu ciężkiego staje się jednym z kluczowych obszarów transformacji energetycznej.
W leśnictwie zdecydowana większość transportu drewna realizowana jest z wykorzystaniem pojazdów ciężarowych. Według wyników międzynarodowego badania z 2024 roku, transport drogowy odpowiadał średnio za 89 proc. wolumenu przewożonego na długich dystansach w 31 analizowanych krajach.
Jedynie w Danii udział ten był niższy niż 50 proc., natomiast m.in. w Argentynie, Australii, Bośni i Hercegowinie, Japonii, Kanadzie, Urugwaju i Stanach Zjednoczonych osiągnął, bądź przekroczył 95 proc.
W Europie ciężarówki odpowiadają za ponad 15 proc. emisji tlenków azotu oraz około 25 proc. emisji pyłów pochodzących z transportu drogowego i generują około 6 proc. całkowitej emisji gazów cieplarnianych. Aby zmniejszyć negatywny wpływ na środowisko, branża przechodzi głęboką transformację.
Prognozuje się, że już w ciągu najbliższych czterech lat około połowa nowych pojazdów ciężarowych sprzedawanych w Europie będzie w pełni elektryczna, a do 2040 roku udział modeli bezemisyjnych ma wzrosnąć do 90 proc.
Mimo rosnącego zainteresowania elektromobilnością w sektorze leśnym, liczba badań naukowych dotyczących rzeczywistej eksploatacji takich pojazdów pozostaje ograniczona. Dotychczas opublikowano jedynie kilka analiz poświęconych wykorzystaniu elektrycznych pojazdów ciężarowych w transporcie drewna.
Większość danych pochodzi ze Szwecji, gdzie testuje się zarówno pojazdy do transportu drewna okrągłego, jak i do przewozu zrębków drzewnych.
W 2022 roku szwedzki producent samochodów ciężarowych Scania wraz z koncernem przemysłu leśnego SCA zaprezentowali pierwszą na świecie elektryczną ciężarówkę do wywozu drewna okrągłego. Pojazdy te testowano na drogach asfaltowych pomiędzy składnicą manipulacyjną (terminalem) a papiernią na dystansie około 30 km w obie strony.
Dwa lata później kolejny model wyposażono w żuraw leśny, co umożliwiło wykonywanie załadunku bez konieczności używania dodatkowych maszyn. Od ubiegłego roku dostępny jest również większy zestaw do transportu zrębków o długości 33 metrów i dopuszczalnej masie całkowitej wynoszącej 94 tony. Według przedstawicieli SCA, w zależności od konfiguracji e-ciężarówka może ograniczyć emisję gazów cieplarnianych od 55 do nawet 170 ton rocznie w porównaniu z klasycznym pojazdem spalinowym.
Pojazdy elektryczne charakteryzują się wysoką mocą układu napędowego. Pierwsza ciężarówka Scanii do przewozu drewna okrągłego wyposażona została w silnik elektryczny o mocy 450 kW (około 603 KM). W pojeździe testowym zastosowano sześciobiegową automatyczną skrzynię biegów oraz układ osi 6×2*4, w którym pierwsza i ostatnia oś są skrętne, natomiast druga stanowi oś napędową. Całkowita masa zestawu wynosiła około 70 ton, z czego ładunek drewna osiągał nawet 50 ton. Na drogach prywatnych dopuszczalna masa całkowita zestawu mogła sięgać 80 ton.
Istotnym elementem pojazdu są baterie trakcyjne montowane na ramie ciężarówki. W opisywanym modelu zastosowano pięć pakietów akumulatorów o masie 2 ton i pojemności 319 kWh z pojemnością użyteczną 78 proc., co dawało 249 kWh dostępnej energii. Cztery z nich umieszczono po bokach pojazdu pomiędzy pierwszą a drugą osią, a jeden wraz z całym wyposażeniem sterującym pod kabiną kierowcy, gdzie standardowo umieszczony jest silnik pojazdu. W nowszych konstrukcjach stosuje się baterie o niemal dwukrotnie większej pojemności.
Efektywność energetyczną pojazdu zwiększa system rekuperacji, który umożliwia odzyskiwanie energii podczas hamowania. W przeciwieństwie do pojazdów spalinowych, gdzie energia kinetyczna podczas hamowania zamieniana jest w ciepło i bezpowrotnie tracona, elektryczny układ napędowy odzyskuje jej część i przekazuje z powrotem do akumulatorów. W sprzyjających warunkach pozwala to ograniczyć zużycie energii o około 1,5 proc. na dany cykl jezdny.
System ten zwiększa bezpieczeństwo jazdy poprzez zmniejszenie obciążenia układu hamulcowego, ograniczając ryzyko przegrzania i obniżając koszty eksploatacji, szczególnie podczas jazdy z pełnym ładunkiem w terenie o dużych spadkach. Konsekwencją intensywnego wykorzystania hamowania rekuperacyjnego może być jednak zwiększone zużycie opon na osi napędowej, co skraca ich żywotność.
Wdrożenie elektrycznych ciężarówek w transporcie drewna może przynieść istotne korzyści ekonomiczne i środowiskowe, zwłaszcza w przewozach krótkodystansowych oraz w regionach o rozwiniętej infrastrukturze ładowania. Kanadyjskie analizy wskazują, że koszty energii dla elektrycznych pojazdów ciężarowych są znacznie niższe niż w przypadku pojazdów z silnikiem Diesla, a roczne oszczędności mogą sięgać nawet 16 tys. $CAD na jeden pojazd. Opłacalność takiego rozwiązania jest jednak silnie uzależniona od cen paliw kopalnych – im wyższe ceny ropy naftowej, tym bardziej konkurencyjne stają się e-ciężarówki.
Pełna elektryfikacja transportu ciężarowego to wciąż odległa perspektywa. Obecnie najważniejsza jest integracja e-ciężarówek z istniejącym, zróżnicowanym taborem.
Większość przewoźników drewna operuje flotami heterogenicznymi, co wymaga zaawansowanego planowania tras i odpowiedniego podziału pracy pomiędzy pojazdy elektryczne i spalinowe. Istotnym wyzwaniem pozostaje także czas ładowania, który może ograniczać dostępny czas pracy kierowców i potencjalnie zwiększać zapotrzebowanie na personel.
Z drugiej strony elektryczne ciężarówki poprawiają warunki pracy kierowców poprzez redukcję hałasu i drgań, co może wspierać rekrutację i utrzymanie pracowników w warunkach niedoboru siły roboczej. Jednocześnie wiąże się to z nowymi wyzwaniami w zakresie bezpieczeństwa — cicha praca pojazdów sprawia, że piesi mogą je zbyt późno zauważyć, co zwiększa ryzyko kolizji.
Doświadczenia eksploatacyjne wskazują także, że pojazdy elektryczne wymagają mniej czasu serwisowego niż ciężarówki z silnikiem Diesla. W początkowej fazie wdrożeń kierowcy napotykali jednak trudności związane z obsługą systemów rekuperacji i doborem właściwych ustawień hamowania, co wskazuje na potrzebę odpowiedniego szkolenia użytkowników oraz dalszego doskonalenia systemów zarządzania energią.
Jednym z największych ograniczeń e-ciężarówek jest obecnie pojemność baterii oraz związany z nią ograniczony zasięg pojazdów. Transport drewna odbywa się często po drogach leśnych o słabej jakości nawierzchni oraz zmiennym profilu terenu, co dodatkowo zwiększa zapotrzebowanie na energię o 20 do 40 proc.
Dwuletnie badania przeprowadzone w Szwecji wykazały, że średnie zużycie energii przez ciężarówki do przewozu drewna wyniosło od około 1,75 do nawet 2,94 kWh/km w zależności od temperatury, ukształtowania terenu i warunków eksploatacji. Praktyka eksploatacyjna pokazała również, że w bardzo niskich temperaturach zużycie energii drastycznie rośnie. W skrajnych przypadkach, przy temperaturach około –32°C, dochodziło nawet do utraty połączenia systemu pojazdu z bateriami, mimo ich wcześniejszego pełnego naładowania. Konieczne było wtedy holowanie pojazdu do ogrzewanego garażu w celu przywrócenia działania systemu. Chociaż tradycyjne ciężarówki spalinowe również mogą mieć problemy podczas silnych mrozów, dla pojazdów elektrycznych stanowi to szczególnie istotne wyzwanie technologiczne.
Do ładowania elektrycznych ciężarówek leśnych stosowane są stacje o zróżnicowanej mocy.
W szwedzkich testach wykorzystano dedykowaną stację ładującą o nominalnej mocy 184 kW zlokalizowaną obok papiernii. W praktyce moc ładowania była ograniczona do około 133 kW, co wynikało z limitów technologicznych systemu zarządzania energią. Z kolei podczas korzystania z infrastruktury publicznej, moc ładowania dochodziła do 140 kW.
Przy takich parametrach pełne ładowanie pojazdu trwało około 2 godzin, a doładowanie po dwóch zrealizowanych kursach zajmowało około godziny i pozwalało uzyskać zasięg około 80-140 km. Obecnie wykorzystywane są stacje ładowania ultra wysokiej mocy w zakresie 350–375 kW, które mogą skrócić czas ładowania nawet trzykrotnie, jednak wymagają one bardzo wydajnej infrastruktury energetycznej i wysokich nakładów inwestycyjnych. Moc tych urządzeń będzie stale rosnąć, czego dowodem jest wchodzący na rynek standard megawatowy.
W przypadku dłuższych postojów, takich jak ładowanie nocne lub weekendowe, pojawiają się straty energii związane z utrzymaniem temperatury i doładowywaniem akumulatorów. W testach wyniosły one średnio około 30 kWh w nocy oraz nawet 200 kWh podczas postoju weekendowego. Kolejnym wyzwaniem jest utrata pojemności pierwotnej akumulatorów w intensywnie eksploatowanych pojazdach.
Według producentów, po około 3–4 latach pracy w ciężkim transporcie leśnym pojemność baterii trakcyjnej może spaść do około 80 proc. wartości początkowej. Oznacza to zmniejszenie zasięgu pojazdu oraz potrzebę wcześniejszej wymiany kosztownych akumulatorów. Problemem jest również określenie wartości rezydualnej (wartości końcowej) pojazdów elektrycznych, ponieważ rynek używanych ciężarówek elektrycznych dopiero się rozwija.
Kluczowym wyzwaniem w warunkach leśnych pozostaje dostęp do punktów ładowania. Logistyka surowca drzewnego koncentruje się wokół obszarów leśnych, charakteryzujących się brakiem rozwiniętej infrastruktury energetycznej. Możliwość ładowania pojazdów ciężarowych w takich lokalizacjach jest mocno ograniczona, dlatego niezbędne staje się skoordynowane planowanie rozmieszczenia stacji ładujących – zarówno przy bazach transportowych i składnicach manipulacyjnych, jak i w pobliżu zakładów przemysłu drzewnego. W przyszłości istotną rolę mogą odegrać także wymienne baterie, systemy bezprzewodowe czy zelektryfikowane drogi.
Ważnym czynnikiem ograniczającym tempo wdrażania elektryfikacji są koszty zakupu pojazdów. Ceny e-ciężarówek są obecnie znacznie wyższe niż pojazdów z silnikami Diesla i wynoszą od około 200 do nawet 800 tys. $USD, przy średnim stosunku ceny diesla do elektryka 1 do 2. Sam akumulator może stanowić 60 proc. wartości całego pojazdu, a cały elektryczny układ napędowy wraz z elektroniką odpowiada nawet za 85 proc. kosztów ciężarówki.
Do tego dochodzą wyższe koszty operacyjne związane z niższą ładownością w stosunku do pojazdów spalinowych i przestojami związanymi z ładowaniem. Pomimo tego przewiduje się, że do 2030 roku koszty baterii i napędów elektrycznych mogą spaść nawet o 55 proc., co znacząco poprawi opłacalność inwestycji.
Wdrożenie elektrycznych ciężarówek wymaga również istotnych zmian organizacyjnych w przedsiębiorstwach transportowych. Konieczne staje się odpowiednie planowanie tras, harmonogramów ładowania oraz struktury floty pojazdów. Wybór trasy musi uwzględniać nie tylko długość przejazdu, lecz także nachylenie terenu, jakość dróg, natężenie ruchu oraz dostępność infrastruktury ładowania. Dużą rolę w elektrycznej transformacji transportu ciężkiego ma również państwo.
Rządowe wspomaganie elektryfikacji transportu drogowego staje się jednym z kluczowych elementów polityki klimatycznej wielu rozwiniętych krajów. Szczególnie aktywne w tym zakresie są Szwecja wraz z innymi krajami skandynawskimi, Holandia, Niemcy, a także Kanada, łącząc system dopłat inwestycyjnych z rozwojem infrastruktury ładowania i nowoczesnych technologii transportowych.
W Kanadzie na tym polu działają zarówno instancje federalne, jak i prowincjalne. Jeszcze do końca marca bieżącego roku działał federalny program wsparcia umożliwiający uzyskanie nawet 200 tys. $CAD na zakup lub leasing nowych bezemisyjnych pojazdów ciężarowych. Obecnie federalne wsparcie skupia się głównie na mechanizmach podatkowych (zwiększonym odpisie amortyzacyjnym) za zakupione e-ciężarówki, a ciężar finansowania zakupu pojazdów spadł na prowincje.
W skali prowincjalnej najbardziej aktywne są Kolumbia Brytyjska i Quebec. W Kolumbii Brytyjskiej trwają obecnie prace nad nową odsłoną programu „Commercial Vehicle Pilots Program” w ramach inicjatywy „CleanBC Go Electric”, który w poprzedniej edycji oferował dopłaty do 1/3 kosztów zakupu pojazdu, maksymalnie do 150 tys. $CAD. Nowa edycja ma pojawić się lada chwila. Obecnie przedsiębiorstwa mogą uzyskać do 200 tys. $CAD na budowę publicznych stacji szybkiego ładowania.
Natomiast w Quebecu, bardziej intensywna polityka elektryfikacji transportu ciężkiego wprowadziła – oprócz standardowego programu obejmującego zakup nowych e-pojazdów („Écocamionnage”, do 150 tys. $CAD na pojazd) – również dopłaty do pojazdów używanych. Maksymalne subsydium na rynku wtórnym wynosi do 20 proc. wsparcia na nową ciężarówkę i jest uzależnione od wieku pojazdu, przy czym wsparciem objęte są wyłącznie modele w wieku od 2 do 6 lat. Dodatkowo finansowane są szkolenia z zakresu jazdy „ekologicznej”, która przyczynia się do zmniejszenia zużycia paliwa i obniżenia kosztów eksploatacji pojazdów.
W krajach skandynawskich nacisk kładzie się nie tylko na wsparcie zakupu pojazdu i infrastruktury ładującej, ale również na rozwój nowatorskich technologii ładowania pojazdów. W odpowiedzi na istotne wyzwania pojemności baterii i zasięgu e-pojazdów Szwecja rozwija koncepcję elektrycznych dróg ERS (Electric Road Systems), określanych także jako e-autostrady.
System ten umożliwia ładowanie pojazdów elektrycznych podczas ich ruchu za pomocą różnych technologii: napowietrznych trakcji elektrycznych, szyn zasilających lub indukcyjnych cewek nadawczych zamontowanych pod warstwą asfaltu. Na przykład w pobliżu Sztokholmu w ramach projektu eRoadArlanda powstał dwukilometrowy odcinek testowy wyposażony w szyny zasilające zamontowane pod nawierzchnią drogi. Energia o przesyle 200 kW przekazywana jest do pojazdu za pomocą ruchomego wysięgnika zamontowanego pod podwoziem ciężarówki. Ładowanie jest automatycznie przerywane po zatrzymaniu pojazdu, co zwiększa bezpieczeństwo systemu. Niewątpliwą zaletą rozwiązania jest możliwość stosowania mniejszych, lżejszych baterii w pojazdach, co zwiększa efektywność przewozową dzięki większej ładowności.
Zelektryfikowanie dróg wiąże się jednak z ogromnymi kosztami – szacuje się, że sama infrastruktura zasilająca może sięgać kilku milionów euro za kilometr. Nieco inne rozwiązanie przyjęła szwedzka wyspa Gotlandia, gdzie uruchomiono jeden z pierwszych na świecie bezprzewodowy system ERS na drodze publicznej wyposażony w cewki indukcyjne izraelskiej firmy Electreon do ładowania autobusów i ciężarówek elektrycznych. Podobne rozwiązania testowane są również w Niemczech, Włoszech, Francji i Stanach Zjednoczonych.
W Polsce wsparcie dla elektryfikacji transportu ciężkiego realizowane jest m.in. przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. W ramach programu „Wsparcie zakupu lub leasingu pojazdów zeroemisyjnych kategorii N2 i N3” od 30 maja ubiegłego roku, można ubiegać się o dofinansowanie do zakupu bądź leasingu takiego pojazdu aż do 60 proc. kosztów kwalifikowalnych do wysokości 750 tys. zł. Równocześnie udostępniono środki na rozbudowę infrastruktury ładującej dużej mocy, zarówno w centrach logistycznych przedsiębiorstw, jak i wzdłuż strategicznych europejskich korytarzy transportowych.
Czas pokaże, czy infrastruktura ta będzie wystarczająca, aby przekonać polskich przewoźników drewna do elektrycznych pojazdów ciężarowych. Na razie nie przekonuje. Elektrykom nie pomagają również opóźnienia wdrożenia europejskiego systemu handlu emisjami ETS II, które mają obejmować transport drogowy. W związku z tym nie dziwi fakt, że według informacji z NFOŚiGW, polskie firmy transportujące drewno nie złożyły dotychczas wniosków o dopłatę do zakupu pojazdów elektrycznych.
dr inż. Marta Trzcianowska Instytut Inżynierii Mechanicznej SGGW w Warszawie



