

















Strona główna » Artykuły » Aktualności » Dynamiczny system zakupów: Przetargi inaczej
Autor: Łukasz Bąk
W Lasach Państwowych testowany jest dynamiczny system zakupów, który może znacząco zmienić zasady konkurencji i dostęp do zleceń w branży usług leśnych.
Minionemu przełomowi roku towarzyszył swoisty eksperyment przetargowy w Lasach Państwowych. Mam na myśli wdrożenie przez niektóre dyrekcje regionalne dynamicznego systemu zakupów.
Pomysł polega na tym, że zamawiający ogłasza otwarcie systemu obejmującego świadczenie usług leśnych w ustalonych miejscach. W przypadkach, które miały miejsce jesienią ubiegłego roku organem prowadzącym system została dyrekcja regionalna, a przedmiotem postępowania prace z wybranych, pojedynczych nadleśnictw wskazanych w specyfi kacji. Innymi słowy, dyrekcja stworzyła system dla tych podległych jej jednostek, określając ramy czasowe okresu obowiązywania systemu aż na 48 miesięcy, a więc dosyć długo.
Procedura jest dwuetapowa. Pierwszy etap to kwalifikacja wykonawców do systemu. W specyfikacji dyrekcja wyznaczyła datę zgłoszenia zainteresowanych firm, ale nie była to data graniczna. Właściciele zakładów usług leśnych mogą aplikować kiedykolwiek w okresie obowiązywania systemu, a liczba firm uprawnionych do udziału w nim jest nieograniczona. Oznacza to, że ktoś, kto nie zdążył przed wskazaną datą, nie stracił swoich szans, może zgłosić się później. Jedyna strata polega na tym, gdy zamawiający zdążył w międzyczasie skierować zaproszenia do składania skonkretyzowanych ofert obejmujących wybrane prace do wcześniej zakwalifi kowanych firm. Ci, których w systemie jeszcze wtedy nie było, nie mogli złożyć ofert. Kwalifi kacja do dynamicznego systemu zakupów przebiega dość standardowo z tym wyjątkiem, że zestaw składanych dokumentów nie zawiera oferty. Są tam tylko oświadczenia, które mają potwierdzać zdolność wykonawcy do realizacji usług leśnych oraz brak podstaw wykluczenia. Z takimi formularzami przedsiębiorcy leśni są oczywiście oswojeni. Mówimy bowiem o JEDZ, oświadczeniu w sprawie niepodlegania sankcjom, plus ewentualne dodatkowe dokumenty, takie jak: pełnomocnictwo czy zobowiązanie do udostępniania zasobów. Do tego dochodzą jednak pliki, które zwykle składamy na dalszym etapie przetargowym. Właściciel zula musi bowiem od razu przedstawić zaświadczenia
o niezaleganiu czy niekaralności. Przestawić należy także podmiotowe środki dowodowe zależne od zakresu wymagań, które stawia zamawiający. Chodzi o wykaz usług, wykaz osób, ewentualnie wykaz urządzeń.
Specyfi kacja, którą przeglądam na potrzeby napisania tego artykułu, progi wejścia ustawia bardzo nisko. Tzw. przerób stanowi kwota osiągalna moim zdaniem nawet dla kogoś, kto obsługuje jedno naprawdę niewielkie leśnictwo (konkretnie rzecz ujmując mowa o 500 tys. złotych), a wymagane zasoby kadrowe także są w zasięgu nawet najmniejszych firm leśnych (zaledwie 4 pilarzy). Wymagań sprzętowych nie ma żadnych, czyli można mieć tylko rower, albo nawet hulajnogę, aby znaleźć się w systemie. Nie są to, jak widać, wygórowane oczekiwania. Pojawia się pytanie, czy zamawiający, kierując zaproszenia do składania ofert, będzie obejmował zamówieniami jednostkowymi niewielkie zakresy prac? Wtedy warunki udziału w postępowaniu mogłyby teoretycznie pozostać w pewnych przypadkach adekwatne, z tym zastrzeżeniem, że jednak trudno wyobrazić sobie wykonywanie usług leśnych bez jakiegokolwiek większego sprzętu. Specyfikacja nie precyzuje w żadnej mierze zakresu prac objętych jednostkowymi zamówieniami, to jeszcze nie ten etap procedury. Zamówienia jednostkowe mogą zatem być większe niż wynikałoby to z postawionych na wstępie warunków. Jeżeli tak się stanie, oznacza to nic innego jak dalsze obniżanie standardów i wymagań stawianych przedsiębiorcom leśnym, a także pożegnanie się z dbałością zamawiających o realność potencjałów wykonawców zaangażowanych w świadczenie usług leśnych.
Wymagania udziału w systemie należy traktować jako obniżone także w takim sensie, że jeżeli ktoś nie zdoła złożyć skutecznie zgłoszenia, bo będzie ono z jakichś względów wadliwe, swoje starania może ponowić. Miałem okazję zapoznać się już z odmową takiej kwalifi kacji wobec firmy, która, w ocenie zamawiającego, złożyła nieskuteczne samooczyszczenie. Zamawiający, odrzucając wniosek wykonawcy
wyraźnie podkreślił, że jeżeli tylko zul złoży go ponownie i poprawnie, znajdzie się w grze o poszczególne kontrakty.
Każda firma zakwalifi kowana do systemu ma gwarancję otrzymania zaproszenia do składania ofert. Jak wspomniałem powyżej, dopiero z takiego zaproszenia dowiemy się, co będzie przedmiotem ofertowania. Jakiś czas temu dotarła do mnie informacja, że klient otrzymał w ramach systemu zaproszenie obejmujące całoroczne usługi leśne w danym nadleśnictwie, a zatem to, co zwykle podlega rozstrzyganiu w klasycznych przetargach leśnych. Jeżeli rzeczywiście przedmiotem zapytań ofertowych będą całoroczne zamówienia, to w istocie różnica pomiędzy dynamicznym systemem zakupów, a przetargiem
nieograniczonym będzie niewielka, może nawet zupełnie się zatrze. Dowodem tego zatarcia będzie zresztą ewentualna konieczność aktualizacji wcześniej złożonych dokumentów. Specyfi kacja przewiduje, że zamawiający może żądać odnowienia JEDZ i zaświadczeń.
Moim zdaniem, z punktu widzenia uczestników systemu, takie żądania, szczególnie po upływie dłuższego czasu od uruchomienia systemu w danej dyrekcji czy nadleśnictwie, będą jak najbardziej zasadne. W przeciwnym razie kwestia braku podstaw wykluczenia, np. niezaleganie ze składkami, stanie się zupełną fikcją. Ktoś może przecież w międzyczasie stać się dłużnikiem ZUS lub US. Nie sądzę, aby zamawiający na to pozwolili, a już na pewno nie pozwolą na to konkurencyjni oferenci przetargowi. Dynamiczny system zakupów sprawdza się najlepiej w przypadku konieczności relatywnie dużej częstotliwości udzielania zamówień. Chodzi o to, aby dać zamawiającemu szanse na sięgnięcie do bazy chętnych przedsiębiorców i sprawne wyłonienie spośród nich, w oparciu o ustalone wcześniej kryteria oceny ofert, tych, którzy zadania wykonają. Z taką dynamiką nie będziemy mieli do czynienia w przypadku zawierania umów rocznych na usługi leśne. Z kolei, jeżeli zamawiający będą zdolni zorganizować się tak, że do systemu trafią mniejsze zlecenia, łakome kąski, wtedy walka na obniżkę cen będzie zażarta, co znów nie wróży dobrze naszemu branżowemu rynkowi. Pytanie tylko, kto i za ile sięgnie wtedy po mniej wydajne prace leśne.



