

















Strona główna » Artykuły » Aktualności » Drzewem w samochód
Autor: Krystian Kacowski
Pilarz ścinał sosnę w kierunku drogi leśnej; doszło do wypadku, w którym ucierpiał podleśniczy.
W najnowszym numerze GAZETY LEŚNEJ ze szczegółami czytamy o nietypowym wypadku, który wydarzył się 17 marca 2025 roku w Nadleśnictwie Daleszyce, leśnictwie Sieraków (RDLP w Radomiu).
„Trzech pracowników zula przyjechało na powierzchnię na godzinę 7.30. Byli to dwaj pilarze z uprawnieniami drwala oraz jeden zrywkarz. Wydzielenie, w którym pracowali, miało powierzchnię 2
ha. Było zlokalizowane wzdłuż jednego z kluczowych szlaków komunikacyjnych leśnictwa Sieraków.
Tą niepubliczną drogą, należącą do Skarbu Państwa w zarządzie Nadleśnictwa Daleszyce, następował
wywóz drewna oraz przejazdy pracowników leśnych” – pisze autor.
W opisie wypadku nie zabrakło także informacji o kiepskiej widoczności wewnątrz drzewostanu, ze względu na świerkowy podrost między 95-letnimi sosnami.
Na powierzchni pojawili się leśniczy i podleśniczy, którzy po rozmowie z pracownikami zula oddalili się.
Przed przystąpieniem do ścinki jednej z sosen, około godziny 11:30, jeden z pilarzy poszedł zlustrować znajdującą się na drodze obalania drogę leśną, by upewnić się, że nikogo na niej nie ma.
Ścinka została wykonana poprawnie, a sosna zaczęła się obalać w planowanym kierunku. Jednakże, wtedy właśnie na drodze leśnej pojawił się samochód podleśniczego, który został przygnieciony drzewem!
„Drwal doskoczył do pojazdu. W środku znalazł podleśniczego! Poszkodowany siedział za kierownicą, ale był silnie pochylony w kierunku miejsca pasażera, ze względu na wgięty dach. Na szczęście był przytomny. Pilarz wezwał na pomoc pozostałych na terenie pracowników. Przybyły na miejsce zrywkarz wybrał numer alarmowy 112 i wezwał pomoc” – czytamy w dalszej części tekstu. Wgniecenie dachu samochodu spowodowane uderzeniem sosny było głębokie.
Pracownicy zula aż do momentu przybycia służb ratunkowych udzielali pierwszej pomocy podleśniczemu. Ratownicy medyczni, po wstępnym zbadaniu poszkodowanego, zdecydowali o hospitalizacji.
„Głównym powodem wypadku był brak odpowiedniego zabezpieczenia bezpieczeństwa na drodze,
w poprzek której prowadzono ścinkę. Droga leżała poza powierzchnią roboczą, ale przylegała
do jej granicy. W takich sytuacjach koordynator prac, w postaci pracownika wykonawcy, powinien
być obecny na drodze i w razie zagrożenia zatrzymywać nadjeżdżające pojazdy. Taka koordynacja
w tym przypadku zawiodła, czego konsekwencją było nieszczęśliwe zdarzenie” – podsumowuje autor.
Więcej tekstów poświęconych bezpieczeństwu w lesie, a także nowinek z życia branży, opisów maszyn i reportarzy znajdziecie w GAZECIE LEŚNEJ – w wersji papierowej lub cyfrowej!



