

















Strona główna » Artykuły » Aktualności » Czas przesilenia
Autor: Agnieszka Jajor
Skończył się rok 2025. Jaki był dla branży leśnej? Jaki będzie ten nowy, 2026 rok?
Rok 2025 zaczął się źle dla sektora usług leśnych: zulowcy zaoferowali stawki o ok. 8 proc. niższe od wycen nadleśnictw i zostawili w kasie LP jakieś 360 mln zł. Tyle pieniędzy nie trafiło do zuli, chociaż mogło trafić.
Uszczupliło to też kieszenie pracowników leśnych, a więc i lokalnych sklepów, gdzie robią oni zakupy, wiejskich gmin, gdzie płacą podatki…
A w roku 2026 będzie tylko gorzej, bo według moich zgrubnych szacunków (więcej w środku numeru) zulowcy poszli nawet dwa razy niżej, niż w zeszłym roku. Mogli zostawić w kasach LP nawet ok. 700 mln zł.
Branża usług leśnych jest w stanie przesilenia. Model: jedna firma – jedno leśnictwo odchodzi do lamusa. W to miejsce wchodzą albo lokalne firmy, które chcą się rozwijać, albo tak zwani teczkowcy, którzy wygrywają masowo ogromne ilości pracy, by ją potem odsprzedać za procent miejscowym.
Na to nakładają się problemy z szarą strefą, maszynami czasem kupionymi na wyrost, których zresztą kilka się w minionym roku spaliło. Nie zawsze bez udziału osób trzecich.
Nie ma jeszcze pełnych danych, ale z „Mapy wypadków w lesie” portalu Firmylesne.pl wynika, że liczba wypadków w 2025 roku była podobna jak rok i dwa lata temu.
My staramy się jak możemy: w ubiegłym roku zrobiliśmy cały cykl materiałów pod tytułem „Letnia szkoła drwala”, gdzie najlepsi radzili czytelnikom Gazety Leśnej i portalu Fimylesne.pl, jak pracować bezpiecznie.
W ubiegłym roku Lasy ruszyły z kontrolami zuli. Kłopot w tym, że zapowiedziane kontrole nie są skuteczne.
Kolejna nowość to wprowadzenie Dynamicznego Systemu Zakupów w zlecaniu usług leśnych. Docelowo, za kilka lat w ten sposób może być zlecanych nawet 30 proc. prac leśnych w Polsce.
Rok 2025 to czas ograniczeń w gospodarce leśnej. Działało moratorium, które szczególnie dotknęło białostocczyznę, nic dziwnego, że są tam protesty. Mamy mniej drewna liściastego, ogólne pozyskanie na rok 2026 też jest mniejsze. Do tego dochodzi wyznaczanie rezerwatów i starolasów, co nas niebawem czeka.
Co roku pracownicy LP straszą, że ich firma stoi przed widmem bankructwa. Ale rok 2024 Lasy zamknęły zyskiem 764 mln zł, za 2025 pewnie wynik też będzie dobry.
Katastrofa klimatyczna nie śpi: już nie tylko świerk, ale i sosna zaczyna nam masowo schnąć. Ministerstwo uważa, że to ilości drewna, które „stracimy” na wyłączaniu z gospodarki lasów cennych przyrodniczo i społecznie, „nadrobimy” przy pozyskaniu wymierającej sosny.
W 2026 roku odchodzimy od nadmiarów na wysokości stosów. To realizacja jednego z postulatów Polskiego Związku Pracodawców Leśnych. Teoretycznie na drewnie stosowym zulowcy powinni teraz zarobić o 5 proc. więcej.
Miniony rok przyniósł wprowadzenie do lasów fotooptyki, coraz powszechniejsze są drony. Przestajemy być skansenem. Rok 2026 przyniesie nam wznowienie prac nad Narodowym Programem Leśnym.
Mam wrażenie, że rok 2025 mocno wypromował zule. Tematyka ta przebiła się na Naradzie o Lasach, pojawia się w Sejmie, ogólnopolskiej prasie. Jednak mamy jeszcze ogrom pracy do wykonania, bo ciągle 21 proc. Polaków sądzi, że można pozyskać drewno nie wycinając drzew.
W 2025 roku zawód drwala trafił do Zintegrowanego Systemu Kwalifikacji. Nic to na razie nie zmieniło, ale może zmieni w tym roku. Tym bardziej, że na wpisanie do ZSK czeka też operator harwestera, forwardera i przyczepy zrywkowej.
W tym roku zakończą się darmowe szkolenia w ramach Branżowego Centrum Umiejętności w Tucholi. Kto może, niech korzysta póki czas.



