

















Strona główna » Artykuły » Ciągniki, których miało nie być
Autor: Michał Procner
Ciągniki marki MTZ Belarus były rejestrowane z naruszeniem prawa – orzekł Naczelny Sąd Administracyjny. Sprawa może dotyczyć nawet siedmiu tysięcy właścicieli.
Traktory marki Belarus to częsty widok w Polsce: nie tylko na polach uprawnych, ale również w lasach. W wielu zulach pracują przy zrywce drewna.
Teraz okazuje się, że ciągniki mogły być rejestrowne niezgodnie z prawem. Maszyny, o których mowa nie spełniają wymogów Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 167/2013 dotyczącego homologacji. Nie przeszły całego procesu weryfikującego zgodność z normami i wymaganiami technicznymi, które są obowiązkowe by maszyna mogła być dopuszczona do ruchu drogowego.
Jak czytamy na portalu profitechnika.pl, od 2018 roku maszyny białoruskiej marki nie mogły być sprzedawane w Polsce jako nowe ze względu na silniki MMZ, które nie spełniają wymogów norm emisji spalin Stage V (a wcześniej również Stage IV). Później, w 2022 roku dealer zaprezentował na targach rolniczych model „osiemdziesiątki” z nowym silnikiem zgodnym z normą Stage V. Niestety, droższe maszyny nie sprzedawały się tak dobrze jak dawniej i przegrały z konkurencją.
Zgodnie z informacjami na profitechnika.pl, w odpowiedzi na sytuację polscy sprzedawcy zaczęli sprowadzać do kraju traktory już zarejestrowane na Białorusi. „Używane” modele teoretycznie nie musiały spełniać norm określonych w Rozporządzeniu UE nr 167/2013 dotyczącym homologacji.
– Decyzje o przyznaniu “blach” i papierów podejmowane przez urzędy komunikacji podległe starostom miały zostać podjęte niezgodnie z przepisami, bo ciągniki nie posiadały europejskiej homologacji wymaganej przy wprowadzeniu nowego pojazdu do obrotu na terenie Unii Europejskiej. Nie posiadały, choć były nowe, a choć były nowe, to były jednak używane – pisał na łamach portalu wrp.pl autor Adam Ładowski.
Jeden z posiadaczy ciągnika Belarus napisał nawet do redakcji profitechnika.pl list w którym wyjaśnia swoją przykrą sytuację:
„Kupiliśmy 3-letni ciągnik z 2017 roku, był zarejestrowany w Polsce na autoryzowanego dealera MTZ Belarus. Na traktor dostałem leasing, bez problemu zarejestrowaliśmy go w starostwie powiatowym. Żądali faktury zakupu, dowodu rejestracyjnego i faktury zakupu maszyny przez dealera. Nic więcej. To był nasz pierwszy ciągnik, jaki w życiu kupiliśmy” – pisze anonimowy nabywca. Za maszynę trzeba było zapłacić niebagatelną kwotę 100 tysięcy złotych.
Ciągniki mimo to były zarejestrowane, a teraz rejestracje mogą być cofnięte. Wyroki sądu w sprawie niektórych maszyn są negatywne dla właścicieli.
Na razie sprawa dotyczy sześciu traktorów zakupionych przez rolników a następnie zarejestrowanych w starostwie powiatowym niezgodnie z prawem. Sąd wojewódzki orzekł, że maszyny były rejestrowane niezgodnie z prawem. Dealer Belarusa złożył kasację od wyroku w Naczelnym Sądzie Administracyjnym, ale ten podtrzymał wyrok Sądu Wojewódzkiego.
Kłopoty mogą dotknąć siedmiu tysięcy właścicieli maszyn – czytamy na portalu tygodnik-rolniczy.pl. Marek Kowal, twórca profilu „Fani i posiadacze MTZ Belarus”, zainicjował akcję #muremzabelarusem. Kowal podkreśla, że w wielu gospodarstwach są to maszyny do najważniejszych zadań, a ich wycofanie może poskutkować paraliżem prac. Rolnicy to zresztą niejedyni użytkownicy tych ciągników.
Sprawą zajmuje się Naczelna Izba Rolnicza.



