













Strona główna » Artykuły » Bezcenne torfowiska
Potrzebna jest przebudowa drzewostanów sosnowych i odbudowa torfowisk – w cyklu Las dla nas Mariusz Bąk, badacz sosny i torfowisk z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, opowiada o kluczowych wyzwaniach wobec zmian klimatu.
Naukowiec, wyróżniony w konkursie Ministerstwa Klimatu i Środowiska tytułem „Klimatyczny Człowiek Roku”, prowadził badania w Borach Tucholskich i Puszczy Noteckiej.
W ramach planowej gospodarki leśnej, którą wprowadziła na terenie Borów Tucholskich jeszcze administracja pruska, zastąpiono tam lasy mieszane monogatunkowymi, sosnowymi drzewostanami.
Jednak plantacje sosnowe, ze względu na uproszczoną sieć żywieniową wewnątrz lasu, są dużo bardziej narażone na różnego rodzaju zaburzenia: pożary, gradacje szkodników, silne wiatry, huragany.
Po prostu monokultura nie jest dobra dla postępujących zmian klimatu i dlatego sosna powoli zamiera.
Obecnie stanowi około 60 procent lasów w Polsce. To są Bory Tucholskie, Puszcza Notecka, ale też Bory Dolnośląskie, Puszcze Piska i Kampinoska. Tych kompleksów sosnowych mamy na terenie Polski bardzo dużo. I to jest problem, z którym musimy się zmierzyć w obliczu zmian klimatycznych i deficytu wody.
Według modeli dendroklimatycznych naukowców z Polskiej Akademii Nauk, w tym profesora Marcina Dyderskiego, sosna nawet w wariancie optymistycznym, na terenie Polski straci swoje optimum klimatyczne do 2070 roku. Ona całkowicie nie zniknie z Polski, ale będzie pod dużą presją czynników klimatycznych.
Zdaniem Mariusza Bąka, musimy zacząć od stopniowej przebudowy drzewostanów sosnowych w miejscach źle dobranych do gatunku siedlisk.
Z perspektywy jego badań kluczowa dla ochrony lasów przed zmianami klimatu jest woda. Musimy myśleć o jej zabezpieczaniu, retencjonowaniu i spowalnianiu jej odpływu z lasów.
Kluczem do spowolnienia zmian klimatu są także torfowiska, które efektywnie retencjonują wodę, pochłaniają dwutlenek węgla i co ważne, wyłączają go z tak zwanego szybkiego obiegu węglowego nawet na tysiące lat.
Na świecie torfowiska zajmują około 3 procent powierzchni lądów, a retencjonują 10 procent światowych zasobów wody słodkiej, 30 procent światowych zasobów węgla glebowego. Jeśli chodzi o węgiel, to gromadzą go dwukrotnie więcej niż cała biomasa lasów świata. Biorąc pod uwagę ekosystemy, to pod względem akumulacji węgla ustępują tylko oceanom. Mówiąc wprost, schładzają nam planetę, wycofując dwutlenek węgla z atmosfery. Torfowiska to jeden wielki rezerwuar węgla.
Wszelkie badania wskazują na to, że torfowiska są bardziej efektywne w pochłanianiu CO₂ niż lasy, w dłuższej skali czasowej.
W Polsce jednak sprawa zaczyna się komplikować, ponieważ 86 procent naszych torfowisk zostało zdegradowanych na skutek melioracji, osuszania, stając się emiterami dwutlenku węgla, zamiast jego rezerwuarami.
Realizując planową gospodarkę leśną nie tylko nasadzono sosnę, ale też odwodniono siedliska. Melioracje związane z planową gospodarką leśną, to była wielka szkoda dla torfowisk i innych siedlisk hydrogenicznych.
W latach 1951–1991 zmeliorowano, czyli osuszono, w Polsce około 850 tys. hektarów lasów. Osuszano torfowiska i inne tereny podmokłe, ponieważ traktowano je jako nieużytki.
Teraz musimy to naprawić, to kluczowa sprawa.
Bory sosnowe, jak również same torfowiska są w tej chwili pod dużą presją związana z rosnącą temperaturą.
Rolą naukowców zajmujących się mokradłami jest pomóc administracji leśnej rozpoznać jak, duże mamy w ogóle zdolności do retencjonowania wody.
Mamy około półtora miliona hektarów torfowisk. Powinniśmy zakazać wszelkich czynności, które w jakiś sposób mogą naruszyć naturalne procesy zachodzące w torfowiskach. Torf powinien być chroniony.
Jest bardzo dużo do zrobienia, ale najważniejsza jest edukacja i popularyzacja wiedzy w obszarze zmian klimatu i ochrony torfowisk.



