

















Strona główna » Artykuły » Aktualności » Kontrakty kosztem szarej strefy
Autor: redakcja
Oferty niższe o około 16 procent i tym samym milionowe oszczędności Lasów Państwowych – w styczniowej Gazecie Leśnej redaktor naczelny Rafał Jajor podsumowuje przebieg przetargów na usługi leśne na 2026 rok.
Nie ma jeszcze oficjalnych danych z Lasów Państwowych, ale przeglądamy kilka losowych nadleśnictw:
Na rok 2025 najniższe oferty w tych nadleśnictwach były średnio o 7 proc niższe od wyceny. Podobnie więc jak w całym kraju. Na rok 2026 w tych samych nadleśnictwach oferty są średnio 16 proc. poniżej wyceny.
Nie można na tak małej próbie wnioskować o tym, jak jest w całym kraju, ale trend jest wyraźny. Sami terenowi pracownicy Lasów w prywatnych rozmowach przyznają, że są często przerażeni tym, co dzieje się na przetargach.
Gdyby tylko hipotetycznie założyć, że Lasy planowały na rok 2026 wydać mniej więcej tyle samo pieniędzy, co na rok 2025, a oferty zuli są ok. 16 proc. niższe od wyceny, to w przyszłym roku na usługach leśnych mogą zaoszczędzić nawet ok. 700 mln zł!
Skoro zulowcy dają tak niskie ceny, to dlaczego te roboty są jednak wykonywane? Przecież nadleśnictwo ma obowiązek wycenić prace rzetelnie, jak więc przedsiębiorca może pracować za stawkę o 30 proc. niższą?
Odpowiedź jest brutalna: szara strefa. Sami zulowcy szacują, że w usługach leśnych może ona
sięgać nawet 30 proc. A firma leśna, zatrudniając pięciu pracowników na czarno, a nie na etat,
oszczędza rocznie ok. 135 tys. zł. Do skarbu państwa z tytułu niepłaconych przez branżę składek
ZUS i podatków, może rocznie nie wpływać nawet 120 mln zł rocznie.



